Chciałabym Was wszystkich przeprosić za moją nieobecność na blogu i MovieStarPlanet. Zapewne powiecie, że kręcę, bo na MSP logowałam się regularnie (chyba), jednak pragnę wspomnieć, że nie tylko ja na to konto wchodzę, ale również Karolina i to ona przez większość czasu przebywała na Silver. Na blogu z tego co wiem była codziennie. Ja szczerze mówiąc na MSP i blogu byłam tylko 4 razy w ciągu tych dwóch tygodni. Wszyscy pewnie myśleli, że to byłam ja - Martyna, bo z relacji niektórych moich znajomych z MSP Karolina po swojej wypowiedzi nie pisała tak jak zawsze "/Kara". Było to celowe - poprosiłam ją.
Tak jak zauważyłam, Karolina w pewnym momencie również się mną przejęła i jej za to dziękuję - pokazała jaką jest prawdziwą przyjaciółką.
Ja jednak nie wracam na bloga. Muszę ogarnąć kilka spraw w realu i ciągle przeglądam stare blogi, w których była jakakolwiek wzmianka o mnie (przeciwko mnie), czyli upewniam się, czy nie przeoczyłam kolejnej Cemki, czy innych paru słów ze strony Saruni999.
A teraz Wam się do czegoś przyznam. Czasem muszę się komuś wygadać, coś przelać na papier, w skrócie - udokumentować coś, czyli pisać pamiętnik. W realu takiego miałam jako trzynastolatka, ale o mały włos ktoś z mojej rodziny go nie przeczytał. A szczerze powiedziawszy - nie mam gdzie takowego pamiętnika ukryć, bo prędzej czy później i tak ktoś go znajdzie. Myślę więc nad przerobieniem mojego starego bloga na internetowy pamiętnik lub założyć całkiem nowy blog. Co o tym myślicie? Powiecie przecież, że mam Karolinę, ale ona ma też i swoje życie, a ja nie zamierzam jej wołać za każdym razem, kiedy muszę się komuś wygadać. Rozumiecie mnie chyba...
Na zakończenie dzisiejszej notki dopowiem coś, bo i takie sytuacje się zdarzały. To, że mam jakies problemy w realu, nie musi oznaczać, że się zaraz tnę! Wiem ludzie mam 15 lat, ale ja nigdy nie pomyślałam o tym, by się ciąć dla zabawy, czy przez problemy. Dla mnie taka reakcja jest jakaś nienormalna. Mozecie mnie teraz hejtować, że nie mam racji itp. Ale myśl o tym, że cięcie się jest dla mnie jakies chore pozostanie jeszcze na bardzo długo... mnie wystarczy się komuś wyżalić, czasem (przepraszam) powiedzieć ku*** pod nosem, ale to drugie zdarza się tylko wtedy, kiedy czuję się bezbronna, bezsilna, zmęczona tym wszystkim, a to dzieje się bardzo, bardzo rzadko. Często (odkąd jestem Rusher) będąc przygnębiona słychach sobie piosenek Big Time Rush i to mnie jakoś... uspokaja, pociesza. Jest lepiej. O wiele lepiej.
I ten fakt, że i czasem ja powiem coś niestosownego nie oznacza, że jestem typowy gimnazjalista - ide i klnę. Nie. Nie jestem aniołkiem, osobą idealną i też mi się zdarzy.
Dziękuję za wszystkie troski.
Wracam niebawem!
Martyna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz